Zła miłość - Aleksander Sowa

Taka niby nowelka, wydawałoby się. Niewielka książeczka, którą chwyciłam mając akurat wolne pół godziny. A jednak… niewiele czasu trzeba, żeby ją przeczytać, a później wciąż napływają nowe refleksje. Jak to jest, że tak bardzo się zmieniamy dorastając? Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego na niebie jest tyle gwiazd? Czy może być dobre i piękne coś, co w środku jest puste i nikomu nie daje oparcia?

okładka książki

Mała Ania, która chce zostać pisarką opowiada ojcu swój dziwny sen. Sen o przyszłości, która – czy tego chcemy czy nie – staje się udziałem większości z nas. Zapominamy jak kochać innych, a w zamian, im jesteśmy starsi coraz więcej myślimy o sobie, zamykamy się w coraz grubszej skorupie odgradzającej nas od świata.
Dlaczego?
W codziennej gonitwie nie mamy czasu na takie przemyślenia. Nie zauważamy, jak bardzo zamykamy się w sobie. Trzeba dziecięcych pytań, żebyśmy uświadomili sobie, co się z nami stało. Można się tłumaczyć, że zamykamy się, bo ktoś nas kiedyś zranił, bo boimy się, że to się powtórzy – ale to właśnie świadczy o tym, że bardziej kochamy siebie niż innych.
Może każdy z nas powinien mieć taki sen.
Może ten sen co jakiś czas powinien się powtarzać.
Może kiedy częściej próbowalibyśmy patrzeć na siebie z dystansem, bylibyśmy w stanie zauważyć te zmiany – i cofnąć je, zanim będzie za późno?
Niekiedy budzę się w nocy i wydaje mi się, że coś pamiętam, ale kiedy próbuję chwycić to wspomnienie, ono mi ucieka, rozbija się o bezlitosną skorupę, a potem przychodzi kolejny dzień i noc - pełna gwiazd.
Skąd na niebie tyle gwiazd?
Nie wiem. Już nie pamiętam…

TREŚĆ z edycją

Agnieszka Kaniecka

Fabryka słów
ISBN: 978-83-62480-88-3