Niezłe ziółka

Wszystko wskazuje na to, że, po kilku nieudanych podejściach, wiosna wreszcie zaczęła się rozpędzać. Są jednak dni, kiedy na wyjście do ogródka jest odrobinę za zimno, a mimo to Chochliki i tak domagają się informacji na temat poziomek i słodzika, którymi zajadają się co lato. W sukurs Naczelnemu przyszła (dosłownie – pocztą przyszła) gra Niezłe ziółka. To zupełnie jak w domu, pomyślał Naczelny i zawołał Chochliki...

pudełko

35 maja – Erich Kästner

Działo się to 35 maja... i właśnie dlatego ta książka nie powinna Was niczym zaskoczyć. Gdyby to była inna data, to może sprawa wyglądałaby inaczej – zresztą autor wspomina już o tym na początku. Dlatego, bez dalszego wstępu ruszajmy w drogę ze Stryjem Rabarbarem. No i z Konradem… i z Negro Kaballo...

okładka książki

Niksy – Nathan Hill

Z tą książką mam w zasadzie tylko jeden problem. Z tego, co słyszę, wnoszę, że nie tylko ja. Problem ów polega na tym, że w żadnym wypadku nie jest to książka podróżna. Zdecydowanie jest to model podkocykowy, nafotelowy, kanapowy… hmmm – przykominkowy.

okładka książki

Bajaderka #10

Tak sobie siedzę i myślę, że może z bajaderki zrobię miesięcznik, zamiast tygodnika – póki co i tak wychodzi mi rocznik… A może zupełnie zmienię ją w nieperiodyk. Cóż dużo czytam, Redackyjne Chochliki kradną mi resztę czasu i jakoś tak na pisanie się nie zbiera, a i inne przeszkadzajki potrafią być bardzo efektywne. Do pisania potrzebna jest melodia.

Tę bajaderkę zacząłem pisać jeszcze w styczniu. Niby z zasady miało być tylko o książkach, ale przecież wszyscy wiemy, że prędzej, czy później, musi się pojawić coś jeszcze. Książki też czytamy w różnych okolicznościach i… właśnie kiedy zaczynałem ją pisać, pojawiła się wiadomość, która zabrała mi melodię. Zmarła Dolores… Nie znałem jej osobiście, nie miałem okazji być na koncercie, ani też nie posiadam jej autografu, więc i sam poczułem się zaskoczony, że mnie to tak ruszyło. Ale zdałem sobie sprawę, że powstanie i historia The Cranberries były intensywnie obecne w moim nastoletnim etapie kiedy kształtowało się wiele cech – tych, które cenię sobie w sobie najbardziej. Prawdopodobnie każdy miał taki moment w życiu – albo nawet kilka.
Dobranoc Dolores… God be with you too

A jak już mi się zebrało na wspomnienia, to przegrzebałem swoje skromne archiwum i odnalazłem w nim bardzo przyjemną ciekawostkę związaną ze świeżo ubiegłym świętem. Dwa lata temu Ania z Myśli i Słowa Wiatrem Niesione zwróciła się z nietypową prośbą do kilku facetów. Efekt był zaskakujący chyba dla wszystkich. Jeśli jesteście ciekawi, o co chodziło, to zapraszam do wpisu Męskim okiem. Najpiękniejsze historie miłosne. Swoją drogą jestem ciekaw, czy coś się zmieniło w tych opiniach przez ostatnie dwa lata.

A luty biegnie dalej – garść ciekawostek z newsletterów.

Wydawnictwo literackie zapowiedziało wydanie książki Pszczoły, Joachima Pettersona. To bardzo intensywnie eksploatowany, ale i tak zapisuję tę książkę na liście życzeń, bo wręcz nie mogę się doczekać wiosny.

Druga książka, która przykuła moją uwagę w lutym, ukazuje się chyba dokładnie dzisiaj i jest to propozycja raczej dla Chochlików, ale… Najwyższa góra, najgłębszy ocean. z Naszej Księgarni może być doskonałym pomysłem, by uzyskać odrobinę spokoju, gdy Młodzież zadaje nadmiar pytań o sens życia, wszechświata i całej reszty… Oczywiście jest to miecz obosieczny, bo jeśli ja tej książki nie przeczytam, to oni będą posiadali wiedzę, której mi będzie brakować, więc… sami wiecie.

Myślę, że zawieszę również oko na Partenonie Mary Beard. Pozostaje we mnie pewien sentyment do archeologii i wszelkich starożytności, a na historiach z wydawnictwa Rebis jeszcze się nie zawiodłem.

Prawie bym zapomniał – nie ma w tym żadnego nepotyzmu, a raczej jest sama ciekawostka, którą sam dopiero niedawno zauważyłem. Jeśli macie chwilę to zajrzyjcie sobie na Czytanie przy kominku. Ja tak zrobiłem – bo wiecie przecież, że przykominku jest całkiem miło.

W lutym krótko, bo i miesiąc krótki. Zatem do następnej recenzji i następnej bajaderki.

Kurcze… co ja zrobię na to dziesięciolecie?

Kamil

Pod ożywczym drzew cieniem – Lechosław Herz

Czasami siadam przy kominku (takim, który akurat jest „pod ręką”) i wspominam sobie dawne, lub przynajmniej nieco dawniejsze, czasy. Przypominam sobie białe zimy, gorące lata i wędrówki z rodzicami. Zastanawiam się, o czym mógłbym opowiedzieć Chochlikom i jak przekonać ich do tego, że kiedyś pory roku, były jakieś takie „bardziejsze”. Czy aby na pewno dobrze je pamiętam? W poszukiwaniu inspiracji sięgnąłem po książkę – to przeważnie pomaga.

okładka książki

Pamiętnik księżniczki – Carrie Fisher

Sięgnąłem po tę książkę tuż przed świętami. Ot tak… w ramach przerwy między piernikiem, a kilkoma innymi, nieco grubszymi, książkami. No ale musicie mnie zrozumieć… w końcu to Carrie Fisher – księżniczka, z którą jest Moc.

okładka książki

Poważnie zabawne, nieskończenie cytowalne – Terry Pratchett

Tę książeczkę otrzymałem tydzień temu. Od razu musiałem się zmierzyć z burzą myśli, czy rzucić się na nią od razu, czy może raczej powoli sączyć treści w niej zawarte, by starczyło na jak najdłużej. Nie było łatwo, bo w przypadku Pratchetta względy praktyczne zawsze schodziły na drugi plan, a liczyła się tylko i wyłącznie przyjemność. Jak widzicie, tydzień później siadam do recenzji. Czyli wybrałem…

okładka książki

Czary i czarty polskie – Julian Tuwim

Usiadłem sobie i popatrzyłem na półkę z książkami. Prawie natychmiast przemknęło mi przez głowę – „Do diabła, już dawno miałem o tym napisać”. Ale sama książka, jakimś czarcim sposobem, wymykała się moim wszelkim staraniom. A jest o czym opowiadać.

okładka książki

Świat kupek – Terry Pratchett

Pozwólcie, że od razu rozwieję wszelkie wątpliwości i podejrzenia. Ta książka nie jest o tym, o czym wam się wydaje, że jest. Przecież to Terry Pratchett – prawdopodobnie jeden z największych magów opowieści, jakich kiedykolwiek znała literatura. No… i autor z niesamowitym poczuciem humoru.

okładka książki

Imionki

Stara prawda jest bezwzględna. W czasie deszczu dzieci się nudzą. No dobrze – jeśli mogą wyjść na dwór i poskakać w kałużach (sam za tym tęsknię), to się nie nudzą. Jeśli jednak są (z różnych powodów) zmuszone do siedzenia w domu, to się nudzą i Chochliki nie odbiegają w tym sensie od normy. Na szczęście jakiś czas temu w Redakcji zawitała paczka od Granny, a w niej...

pudełko

Subskrybuj zawartość