Bajaderka #9

Oj dawno nie było bajaderek. I jakoś tak szybko się wyczerpały poprzednim razem. Ale może warto do nich wrócić, bo też i powodów kilka się na pewno znajdzie.
A zatem… ledwie minął pierwszy tydzień 2018 i już kilka ważnych informacji…

1. Przede wszystkim Janek, którego tramwaj dojechał do pętli. Janek, którego tramwaj dojechał do pętli. Janka miałem okazję poznać osobiście i cóż – mole książkowe łatwo się dogadują, a wzajemne podczytywanie to czysta przyjemność. Przez siedem lat Tramwaj nr 4 dostarczył nam wielu pożytecznych informacji i czytelniczych inspiracji, dlatego informacja, do której linkuje ten punkt nie wywołuje uśmiechu. Ale przyznam szczerze, że mam nadzieję, jeszcze kiedyś go poczytać. Nie Janku, nie życzę Ci bezrobocia, raczej tej drugiej opcji.

2. Na drugim biegunie siedmiolecia znajduje się Zacofany w lekturze. Wszystkiego najlepszego i wielu ciekawych książek w tym roku i w następnych. Patrzę na Zacofanego i też myślę sobie, jak wiele osiągnął i jak daleko zaszedł w trakcie tych siedmiu lat. Chyba trochę zazdroszczę…

3. A mam ku temu powody. Szybka kalkulacja dała mi do zrozumienia, że na przełomie maja i czerwca mnie samemu stuknie dekada. Pierwszy przykominkowy tekst, Nikt nie jest samotną wyspą, ukazał się w czerwcu 2008. Pomysł strony narodził się wprawdzie pół roku wcześniej i nawet coś przez chwilę na niej wisiało, ale to właśnie książka Thomasa Mertona otworzyła drzwi z recenzjami.
Cóż, chyba wypadałoby coś przygotować na tę okazję. Jak uważacie? Będę wdzięczny za sugestie a coś dłuższego napiszę później.

4. A skoro już o pisaniu. Pierwotny zamysł bajaderek odnosił się do przeglądu tygodnia i polecania innych blogów. Mam nadzieję do tego wrócić i utrzymać też termin poniedziałkowy (co dziś chyba mi się nie uda), ale tymczasem pochwalę się Wam, co mam „na tapecie” i może w ten sposób sam się zmotywuję.
A obecnie doczytuję dwie pozycje. Jedną z nich jest Ogród Ciemności Stanisława Lema, wydana przez Wydawnictwo Literackie. Cudowna uczta dla wyobraźni, lekko mroczna, jak tytuł sugeruje, podana w niewielkich dawkach.
Druga to Niksy, których autorem jest Nathan Hill, a wydana przez Wydawnictwo Znak. Recenzja przynajmniej jednej z tych pozycji powinna się ukazać w tym tygodniu. Trzymajcie kciuki.

5. Zapowiedzi.
Po świątecznej przerwie, na skrzynce mailowej zaczęły się pojawiać pierwsze zapowiedz, na najbliższe miesiące – nie tylko na styczeń, ale postaram się ograniczyć, do kilku najbliższych. Na pewno warto przyjrzeć się bliżej Pszczołom Joachima Pettersona. Temat niby mocno wałkowany w ubiegłym roku, ale… ja na pewno będę się chciał jeszcze trochę nim pobawić.
Dość ciekawie zapowiada się też Podziemne życie. Młody czytelnik, siedzący gdzieś wewnątrz mnie, nadal waha się pomiędzy podróżą w nieznane na Ziemi, i w Kosmosie. To może być ważny głos w dyskusji.

Kruk bez wątpienia jest jednym z tych ptaków, które silnie wpływają na wyobraźnię. Dlatego do puli ciekawych zapowiedzi dorzucam też Umysł kruka z wydawnictwa Czarne. Jest to seria „Menażeria” (Chochliki śpią, więc rym był zamierzony), po którą warto sięgnąć w całości.

Więcej zapowiedzi następnym razem.

6. Zajrzyjcie jeszcze do Notatnika kulturalnego. Jest tam wzmianka o naprawdę zabawnej i ciekawej książce o Dzikim Zachodzie.

7. Jest już wtorek. Poniedziałkowy deadline jest już mniej line, a bardziej dead. Pora zawiesić tekst i wymyślić hasztagi. Mam nadzieję, że Wam się spodobało, oraz, czas i Redackyjne Chochliki pozwolą mi wskrzesić ten cykl.
Pamiętajcie o sugestiach do punktu 3.

Kamil

Pamiętnik księżniczki – Carrie Fisher

Sięgnąłem po tę książkę tuż przed świętami. Ot tak… w ramach przerwy między piernikiem, a kilkoma innymi, nieco grubszymi, książkami. No ale musicie mnie zrozumieć… w końcu to Carrie Fisher – księżniczka, z którą jest Moc.

okładka książki

Poważnie zabawne, nieskończenie cytowalne – Terry Pratchett

Tę książeczkę otrzymałem tydzień temu. Od razu musiałem się zmierzyć z burzą myśli, czy rzucić się na nią od razu, czy może raczej powoli sączyć treści w niej zawarte, by starczyło na jak najdłużej. Nie było łatwo, bo w przypadku Pratchetta względy praktyczne zawsze schodziły na drugi plan, a liczyła się tylko i wyłącznie przyjemność. Jak widzicie, tydzień później siadam do recenzji. Czyli wybrałem…

okładka książki

Czary i czarty polskie – Julian Tuwim

Usiadłem sobie i popatrzyłem na półkę z książkami. Prawie natychmiast przemknęło mi przez głowę – „Do diabła, już dawno miałem o tym napisać”. Ale sama książka, jakimś czarcim sposobem, wymykała się moim wszelkim staraniom. A jest o czym opowiadać.

okładka książki

Świat kupek – Terry Pratchett

Pozwólcie, że od razu rozwieję wszelkie wątpliwości i podejrzenia. Ta książka nie jest o tym, o czym wam się wydaje, że jest. Przecież to Terry Pratchett – prawdopodobnie jeden z największych magów opowieści, jakich kiedykolwiek znała literatura. No… i autor z niesamowitym poczuciem humoru.

okładka książki

Imionki

Stara prawda jest bezwzględna. W czasie deszczu dzieci się nudzą. No dobrze – jeśli mogą wyjść na dwór i poskakać w kałużach (sam za tym tęsknię), to się nie nudzą. Jeśli jednak są (z różnych powodów) zmuszone do siedzenia w domu, to się nudzą i Chochliki nie odbiegają w tym sensie od normy. Na szczęście jakiś czas temu w Redakcji zawitała paczka od Granny, a w niej...

pudełko

W lesie – pop-up book – Anouck Boisrobert, Louis Rigaud

Przyroda i jej ochrona to bardzo… hmmm ciekawy i wymagający temat. Szczególnie jeśli chodzi o rozmowę z młodszym przedstawicielem naszego gatunku. Ale jeśli przyjrzeć się mu dokładniej, to właściwie zawsze tak było. Po prostu nieco inaczej to wyglądało. A jak się uważnie słuchało…

okładka książki

1000 słów – Jerzy Bralczyk

Oj… nie będzie mi lekko napisać o tej pozycji. I nawet nie chodzi, o to, że zabraknie mi słów, bo o to się nie martwię – w końcu zawsze mogę skorzystać z odautorskich podpowiedzi zawartych w książce. Natomiast cokolwiek przeraża mnie myśl, że tę recenzję przeczyta sam Autor i nie spodoba mu się ona ot tak… językowo. Bo choć wydaje mi się, że słowem posługuję się całkiem przyzwoicie, to wiem, że przychodzi mi opowiedzieć wam o prawdziwym Czarodzieju Języka.

okładka książki

Długi kosmos – Stephen Baxter, Terry Pratchett

To jedna z tych książek, w które tak naprawdę wcale nie chce się uwierzyć. I nie chodzi tu o samą jej treść. Niedowierzanie bierze się raczej z faktu, że kolejna wspaniała historia zmierza ku nieuchronnemu końcowi. W tym konkretnym przypadku w grę wchodziło jeszcze pożegnanie z pisarzem.

okładka książki

Bankrut – Reiner Knizia

Słowo się rzekło, bankrut u płota, żegnajcie kokosy i franki szwajcarskie. Nadeszła pora wydać wszystko i żyć dalej samym szczęściem. A jeśli uda się przy tym coś jeszcze ugrać, no to na nasze szczęście – byle towarzystwo dopisało. Bo też i gra, która zawitała w naszej redakcji jest wybitnie towarzyska.

pudełko

Subskrybuj zawartość