Kamil

warning: Creating default object from empty value in /home/users/chorosnet/public_html/pk2/modules/taxonomy/taxonomy.module on line 1388.

Faraon – Bolesław Prus i Inni.

Czy zdarzyło Wam się kiedyś to dziwne uczucie, że wiecie coś więcej niż inni? Nie... nie chodzi o wiedzę ogólną, ale o to uczucie, że zauważyliście coś bardzo istotnego w miejscu, w którym wszyscy inni nie zauważyli nic. Znacie to?

I zapytam jeszcze z drugiej strony – jeśli coś podobnego Wam się kiedyś przytrafiło, to co z tym zrobiliście. Jak bardzo wytrwali byliście w dążeniu do sprawdzenia własnych przeczuć? Czy może od razu przyjęliście punkt widzenia ogółu?

Dawno, naprawdę dawno, temu Heinrich Schliemann wziął do ręki egzemplarz Iliady i wyruszył z nim na poszukiwania historycznej Troi. Wieść niesie, że przestudiował dokładnie zarówno dzieło Homera, jak i topografię starożytną miejsca, w którym – jak podejrzewał – powinna się znajdować Troja. Archeolog do tego stopnia zawierzył starożytnemu autorowi, że gdy natrafił na Skamander zdjął buty i wszedł do wody, by sprawdzić, czy ma ona odpowiednią temperaturę... Schliemann był bardzo wytrwały w swoich poszukiwaniach i w ich efekcie odnalazł swoją Troję(1).
To była druga połowa wieku dziewiętnastego, a sama archeologia, jako dziedzina, była bardziej awanturniczą przygodą, niż ściśle pojmowaną nauką.

okładka książki

The Rolling Stones – Christopher Sandford

No dobrze – mam słabość do biografii i nie będę się z tym ukrywał. Tym bardziej jeśli bohaterem takiej biografii jest na przykład cały zespół. Czytam sobie wtedy z przyjemnością i skrzętnie ukrywaną zazdrością. Dlaczego to innym przytrafiają się takie znajomości, a ja mogę sobie tylko poczytać...

okładka książki

Wilki i owce (z dodatkiem „Grube ryby”) - Philippe des Pallières

Tak się jakoś złożyło, że po ciężkim tygodniu nabraliśmy ochoty, by zapolować na wilka. Odezwał się w nas zew łowczego i poszukiwaliśmy tytułu, który pomógłby nam ten zew zaspokoić. Trochę się przeliczyliśmy, ale i tak okazało się, że zabawa była zaskakująco przyjemna.

pudełko

Nauka Świata Dysku IV – Dzień Sądu. Terry Pratchett, Jack Cohen

To nie będzie obiektywna recenzja. Nie mam najmniejszego zamiaru się z tym ukrywać. Przecież to Pratchett – i to powinno wszystko wyjaśnić. Nawet jeśli jest to kooperacja z Jackiem Cohenem to i tak – przynajmniej w połowie – książkę połyka się w pięć minut i pozostaje wielki niedosyt i chęć na jeszcze. Z drugiej strony – przecież nikt nie powiedział, że recenzje będą obiektywne. Może nawet wręcz odwrotnie...

okładka książki

Skarby Kartografii – Jan A. Wendt

Właściwie to powinienem powiedzieć, że jest to książka w sam raz na wakacje. Czyż nie marzyliście kiedyś, że odnajdziecie wielki skarb? Że podczas wakacji nad morzem odnajdziecie starą mapę z krzyżykiem i gdy dorośniecie odnajdziecie to miejsce? A może sami rysowaliście mapy. Co pobudzało Waszą wyobraźnię?

okładka książki

Psychodropsy

Psychodropsy to chyba pierwsza gra, która w przykominkowej redakcji wywołała uczucie pewnego rodzaju konsternacji. Nie chodzi o to, że gra nam się nie podobała, bo ma w sobie potencjał. Chodzi raczej o to, że gra jest zdecydowanie atrakcyjniejsza po spożyciu napojów procentowych, a tego akurat nie chcielibyśmy promować. Ale może po kolei...

pudełko

Mimochodem. Rozmowy o Jacku Kaczmarskim – Katarzyna Walentowicz

Szczerze i autentycznie nie cierpię tej książki. I muszę to powiedzieć otwarcie inaczej chyba nigdy o niej nie napiszę... zabieram się do tej recenzji już po raz trzeci i nie wiem z której strony najlepiej ją ugryźć. Nie chodzi o to, że to zła książka jest – bo nie jest. To wszystko oczywiście przez Kaczmarskiego.

okładka książki

Faras - Granna

Jak już wspominaliśmy wcześniej przykominku rozpoczęło współpracę z Granną. Jako pierwsze, chcemy Wam przybliżyć Faras, które z powodów pozarozrywkowych darzymy szczególnym sentymentem. Jest to mianowicie gra zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, z pierwszej połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

pudełko

Turkusowe Szale – Remigiusz Mróz

Remigiusz Mróz jest całkiem młodym człowiekiem. Nie da się ukryć, że wiek autora prawie zawsze „odbija” się w jego książkach. No i z Mrozem mam ten problem (a konkretniej przyjemność), że podczas lektury miałem wrażenie, jakbym czytał Fiedlera... albo przynajmniej oglądał „W starym kinie”.

okładka książki

Wikingowie. Wojownicy północy.

W połowie wakacji na wyspie Wolin odbywał się Festiwal Wikingów. Hordy, zakutych w rogate hełmy, wojowników walczyły ze sobą i plądrowały przegrane wioski. Nie wiemy jak to się stało, ale tuż po festiwalu, za oknami redakcji pojawiły się drakkary w pastelowych kolorach i tylko tyle pamiętamy. Redakcja została doszczętnie splądrowana i zabrano nam wszystkie długopisy i ołówki. I właśnie dlatego nie byliśmy w stanie napisać tej recenzji wcześniej.

pudełko

Subskrybuj zawartość