Marcin

Triumf – Bitwa pod Assaye, 1803r. – Bernard Cornwell

Tym razem świeżo upieczony sierżant Sharpe, udając się za potrzebą na stronę cudem przeżywa masakrę. Załoga brytyjskiego fortu w Chasalgaon zostaje wycięta w pień, a Sharpe jest jedynym, który przeżył i widział twarz zdradzieckiego dowódcy. Można rzec, iż niektórym tyle przygód wystarcza na całe życie ale nie jemu, skądże!

okładka książki

Zmorojewo - Jakub Żulczyk

Tytus Grójecki, jak każdy nastolatek ma świra. W tym wypadku na punkcie mrocznych tajemnic i rzeczy nadprzyrodzonych. Śledzi uważnie każdy odcinek telewizyjnego show „Tajemna Strona”, w którym prowadzący, niejaki Adolf Błysk, mierzy się co tydzień z kolejnymi potwornościami czającymi się w cieniu.

okładka książki

Łupy. Kopenhaga 1807 - Cornwell Bernard

Konsekwentnie wyznając zasadę „szczęście bohatera kończy książkę”, autor wdziera się z wojskowymi kamaszami w powoli układające się życie młodego oficera Richarda Sharpe’a. Być może trochę na siłę pisarz „pozbawia” życia ukochaną żołnierza, z którą w poprzednim tomie połączył go namiętnym romansem, ale w końcu jest to książka przygodowo-batalistyczna a nie czytadło dla ryczących w poduszkę mazgajów.

okładka książki

Odkryj Wawel - polskie gry planszowe - część druga

„Odkryj Wawel” – Okiem Gracza Wyjadacza

Dość nieoczekiwane spotkanie na targach książki historycznej Dwóch Brodaczy oraz Jednego Wąsacza zakończyło się wylądowaniem sporej wielkości pudełka-gry na stole mieszkania położonego w miejscu, w którym Warszawa traci swą szlachetną nazwę. Oczekiwany i przywitany oklaskami przybyłem spóźniony (bo tak wypada), by ktoś wreszcie mógł odkryć ten Wawel. Pozostali pokrętnie tłumaczyli się, że pudełko przypadkiem samo się rozpakowało i skoro już tak się stało to chcieli mi oszczędzić trudu czytania instrukcji, ale widziałem że pionki wraz z sześciościenną kostką nosiły wyraźne ślady obwąchiwania, a może nawet gryzienia.

okładka książki

Trafalgar, 1805 - Bernard Cornwell

Ostro smagany marynarskim kańczugiem przysiadłem po tygodniach jakże ciężkiego nieróbstwa do kolejnej recenzji. Aby się uniewinnić należy zawsze kogoś oczernić, toteż jest to wina oczywiście wydawcy który bardzo mozolnie wydaje książki tej serii zupełnie nie mobilizując mnie tym samym do działań. Mniejsza z tym jednak wróćmy do samej powieści.

okładka książki

Tygrys. Oblężenie Seringapatam 1799 – Bernard Cornwell

Dawno nic nie sprawiło mi takiej frajdy jak odkrycie, że, nagrywane późną nocą w dawnych czasach VHS, filmy o niejakim Richardzie Sharpe – brytyjskim, plugawym, aczkolwiek honorowym żołdaku z okresu wojen napoleońskich - mają swe korzenie w serii książek.

okładka książki

Heliogabal - wnuk Mezy -Ewa Nowacka

Pisarze w walce o czytelnika, a czasami po prostu w walce, szukają nowych form wypowiedzi. Rzecz jasna eksperymenty – udane czy nie – przykuwają uwagę choć na chwilę, co można poczytać za mały sukces komercyjny. Książka Ewy Nowackiej raczej nie jest bestsellerem, a czarna stonowana okładka ze zdjęciem popiersia tytułowego cesarza spowoduje upchanie książki w niższych rzędach niszowych wydawnictw historycznych. Właściwie nie jest to nawet książka historyczna to raczej powieść – dziennik z przełomu II i III wieku n.e. poprzetykany wstawkami wywiadów obecnie przeprowadzonych z naukowcami - profesjonalistami z różnych dziedzin.

okładka książki

Labirynty - Michał Cetnarowski

Trzymając w ręku niepozorną czarną książeczkę pomyślałem sobie bezlitośnie „znowu skarano mnie debiutem”. Nie znałem nazwiska autora wcale. Przynajmniej do momentu gdy zagłębiłem się w notkę o nim na obwolucie książki. Dotarło do mnie, że spotkałem się już z jego pokrzepiającymi wypowiedziami odnośnie stanu dzisiejszej młodocianej fantastyki w innej publikacji Powergraphu. Tym razem Michał Cetnarowski zaparł się lwią, pazurzastą łapą i postanowił pokazać, iż rzeczywiście nie poprzestaje tylko na redakcji „młodych” autorów ale i sam chce wnieść coś do światka pisarskiego.

okładka książki

Dzienny Patrol - Siergiej Łukjanienko & Władimir Wasiliew

Wszyscy twierdzą, że kontynuacje są zawsze gorsze. To prawda, ale w przypadku książek dobrych autorów nawet kontynuacje trzymają wysoki poziom. „Dzienny Patrol” nadal eksploruje w sposób świeży świat znany z pierwszej książki serii „Nocnego Patrolu”, dodając drugie dno sytuacjom i bohaterom przedstawionym w części pierwszej. To prawda, że książka ta mogłaby istnieć, jako zbiór trzech samodzielnych opowieści luźno związanych ze sobą. Pozostawiłaby jednak posmak braku zrozumienia gdyby nie poprzedzić jej lekturą części pierwszej.

okładka książki

Szamani Euroazjatyccy - Mihaly Hoppal

A teraz „sza” jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć zacznij od pierwszego kroku. Ucisz się i zacznij słuchać. Magiczne „sza” oznacza więc dla Tuwimów i Nieńców wiedzieć, a słowo „szaman”, tego który posiada wiedzę i potrafi z niej skorzystać, oświeconego przez kontakt z innymi światami.

okładka książki

Subskrybuj zawartość